Category Archives: Godne polecenia

Fabler Bjorn potrzebuje pokojówki

Zwykły wpis

Dochodziła już trzecia w nocy, kiedy Fabler Bjorn skończył czytać książkę. Ciszę w mieszkaniu przełamywało tylko pokasływanie sąsiada zza ściany, który od lat cierpi na bezsenność na tle nerwowym. Kupując Tę kobietę Fabler był pewien, że będzie to zaproszenie do baśniowej krainy książąt i księżniczek, w której zabawi jako przezroczysty obserwator. Wydawało mu się, że dowie się czegoś nowego o miłości, co nie będzie obszyte różowym puszkiem ani ubrane w lateks. Tymczasem, niby z deszczu pod rynnę, wpadł Fabler w świat nieprzeciętnej ambicji i chorych fanaberii. Na początku cieszył się bardzo z widoku wystrojonych kobiet. Nie mógł się napatrzeć na biżuterię, którą miały na sobie wysublimowane Angielki. Połyskiwały od rubinów, szmaragdów i diamentów. Włosy miały upięte i pofalowane za pomocą gorących żelazek, a pióra ich boa zabawnie łaskotały go w nos. Od czasu do czasu jedna z nich zauważała wałęsającego się po marmurowych posadzkach, brała go na ręce i huśtała śmiejąc się przy tym perliście. Tylko przyjaciółka króla Edwarda VIII ani razu nie zaszczyciła Fablera spojrzeniem. Jej wzrok wciąż utkwiony był w połyskujących powierzchniach, w których odbijała się jej własna podobizna. Fabler zorientował się, że umknął mu gdzieś wstęp książki i że właśnie znajduje się w późnych latach trzydziestych, w Windsorze, a dumną kobietą jest Wallis Simson. Postanowił ją śledzić. Jest na tyle niepozorny, że przy odrobinie wysiłku zdołał wtopić się w otoczenie. Dzięki temu stał się naocznym świadkiem rozwodu Willis z Ernestem Simpsonem i brał udział w rejsie, za który spotkał króla społeczny ostracyzm. „Nie trzeba było pokazywać się bez koszulki. Ja swoją mam zawsze. Nie godzi się świecić gołym brzuchem” oburzył się również Miś. Obserwował napady zazdrości króla, zaglądał mu przez ramię, gdy ten pisał infantylne liściki z masą błędów ortograficznych do ukochanej Amerykanki, smucił się, gdy Wallis chorowała. Jednym słowem: podglądał. Wracał czasem z Londynu, robił sobie herbatę i dumał nad skomplikowaniem ludzkiej natury.

– Postaci literackie można utkać z tysięcy różnych nici o niepoliczonych kolorach i strukturach, a i tak nigdy nie będą tak zagmatwane jak prawdziwi ludzie – przemówił do tostera, bo nikogo innego nie było na podorędziu. –Myślałem, że dowiem się jak przebiega proces zakochiwania, a zamiast miłości widzę tu tylko żądną władzy i pozycji przystojną kobietę z kompleksem wyższości i mężczyznę, który wydaje się być maleńki jak Piotruś Pan i dokładnie tak samo dziecinny. Materialnie ma wszystko czego mógłby tylko zapragnąć, emocjonalnie i intelektualnie jest wybrakowanym, skarłowaciałym żołnierzykiem i to nie z ołowiu, a z papieru…

Długo jeszcze i w podobnym stylu przemawiał Fabler do różnych sprzętów. Te zdają się być najlepszymi powiernikami, bo nie robią wtrąceń, ale też nie irytują kiwnięciami głowy, która oznacza tyle co „Mów dalej. Nie, nie słucham cię zupełnie. Tak, powinnam ugotować pomidorową”.

Książka o Wallis Simpson przyczyniła się do pojawienia się w sercu Fablera dwóch nowych pragnień: wyjazdy do Sunbury, gdzie król Edward, wtedy jeszcze książę, postawił dla swojej dziewczyny rzeźbę misia oraz posiadanie pokojówki. Fabler Bjorn bowiem to niezły bałaganiarz. Dobrze zdaje sobie sprawę, że to co weźmie w łapki powinno wkrótce wylądować na tym samym miejscu, ale dziwnym trafem przedmioty mało są namagnesowane i ciągnie je nie tam, gdzie trzeba. Pokojówka sprawiłaby, że Miś mógłby skupić się na intelektualnym rozwoju i nie denerwować samobrudzącymi się naczyniami. Kto wie, może miałaby również funkcje łagodzenia sporów i ratowania Misia z opresji…Przydałaby się oj przydała, szczególnie że Fabler ostatnio nabałaganił nie tylko w pokoju, nie tylko w swoim życiu, ale również w życiu swoich przyjaciół. Ci, przyzwyczajeni, że zawsze mogą zwrócić się do niego o pomoc, a on znajdzie czas, wysłucha, pogłaska, utuli, nie przyjęli lekko zmian w życiu Fablera.

Fabler Bjorn po raz ostatni wyłonił się z biografii „tej kobiety” uprzednio pożegnawszy się ze zrozpaczonymi damami dworu. Wyniósł od nich sporą wiedzę na temat zdobywania bogatych mężów, która pewnie nigdy mu się do niczego nie przyda. Spojrzał raz jeszcze na zegarek z trudem unoszący wskazówki, dopił ostatni łyczek kawy. Fusy utknęły mu na języku, otrząsnął się. Po cichutku, na paluszkach przeszedł obok śpiących ludzi, wsunął się pod kołderkę i natychmiast zasnął. Śpi do teraz. I dobrze, niech śpi, bo już wkrótce czeka go wielka podróż…

Image

Zdjęcie przedstawia Fablera dziwiącego się uśmiechowi na twarzy Wallis podczas spotkania z Hitlerem.