Fabler i sklep z zabawkami

Zwykły wpis

Fabler Bjorn miał już dość narzekań na trudy studenckiego życia. Przyznawał: nie jest ono łatwe, szczególnie gdy w grę wchodzi nadambicja i finansowe tarapaty. Studenci rzucają się na nowe kierunki ulegając złudzeniom, że oto jest żyła złota, która nie tylko połyskuje korzyściami w przyszłości, ale została ulokowana na wysokości ręki. Wystarczy po nią sięgnąć. Nic przyjemniejszego. Współlokatorzy chyba jeszcze nigdy tyle nie wzdychali i nie klęli, co w ciągu ostatnich kilkunastu dni. Wydawało się, że cała złość tego świata podzieliła się na kilka i ulokowała swoje horkuksy w ich wątłych ciałach.  Albo jeszcze gorzej: okruszki z potłuczonego lustra Królowej Śniegu wpadły im do oczu i nie mogą ich wypłakać nawet przez sen. Myśląc o tym Fablera zapiekło coś w pod prawą powieką. Czy to zaraźliwe? Czy wszyscy potrzebujemy kuracji? Długo głowił się Miś nad sposobami leczenia sesji. Przyszło mu do głowy, że napisze kilka listów do dziekanów wydziałów, na których studiują współlokatorzy, w którym wyjaśni, że jego znajomi nie pojawią się na tegorocznych egzaminach, bo odpoczywają i nabierają sił po całorocznych utarczkach ze studiami. Jak pomyślał tak zrobił. Image

Wracając z poczty, dumny, że znalazł rozwiązanie problemu, zatrzymał się przy sklepie z zabawkami. „Skoro przyjaciele będą mieli teraz sporo wolnego czasu, to będą chcieli się zabawić. Co ma służyć do zabawy, jeżeli nie zabawki. Zrobię im prezent. Taki ze mnie wiosenny Fabler-Mikołaj”. Mało nie eksplodował z radości. To był dobry dzień, chociaż nie wtorek. Fabler wszedł do środka.

– Tu wszystko jest dla dziewczyn! Róż i fiolet. Wszystko pluszowe, z puszkiem, z falbankami. Zupełnie nie wiem co wybrać proszę pana – zwrócił się do sprzedawcy.

– To zależy co cię interesuje – młody mężczyzna puścił oko do Misia.

– No…  zabawa.

Sprzedawca uśmiechnął się szeroko. Zamaszystym gestem ręki wskazał na ogrom produktów.

– Do wyboru, do koloru

Image

Niestety, nic w tym sklepie ie przypominało zabawek, które Fabler znał z gazet i opowieści. Niby były jakieś laleczki, figurki, ale większość z nich w dziwacznych kształtach. Fabler nie miał zielonego pojęcia jak można by ich używać. Jego uwagę najbardziej przyciągnęły kostiumy. „Ach tak. Bal przebierańców to nie taki zły pomysł. Ludzie założą kostiumy, puścimy muzyczkę, kupię jakieś winko i wszyscy będą się dobrze bawić. W końcu od dawna wiadomo, że każdy czuje się swobodniej w przebraniu”. Szybko zdecydował się na strój policjanta, strażaka, pielęgniarki i taki… jakby dziewczyny z niemieckiej karczmy. Zdziwił się trochę, że kosztowało to krocie, ale pomyślał, że jeżeli w grę wchodzi dobro przyjaciół, pieniądze nie mają znaczenia.

Imageabler B

Objuczony jak wielbłąd wyszedł ze sklepu. Uwielbiał dawać prezenty, więc jego ekscytacja unosiła go kilka metrów nad ziemią. Kiedy opadł, zauważył sklepowy baner wystający na ulicę Dietla. „Erotic Store”. Chociaż Miś nie zna języków obcych, to zna się na literaturze. Dobrze więc wie, że EROtyki to wiersze o miłości. „Dobrze trafiłem. Z miłości do przyjaciół podaruję im chwilę wytchnienia!”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s