Fabler siedzi w książkach

Obrazek

Fabler siedzi książkach

Fabler Bjorn okrutnie się nudził. Chodził od ściany do ściany, od lodówki do łóżka, od łóżka do okna szukając towarzystwa. Zaglądał ludziom przez ramię, gdy ci pochylali głowy nad książkami.
– Co takiego ważnego robicie, że nie macie czasu porozmawiać ze mną i ze sobą o tym, jak nam minął dzień? To niedorzeczne! – oburzył się bardziej zdezorientowany niż zirytowany.
– Nie widzisz? Siedzimy w książkach! Na gwałt poszerzamy horyzonty przed sesją – z przekąsem zaśmiał się człowiek.

„Siedzą w książkach i poszerzają horyzonty” zamyślił się Fabler. „Może to nie taki głupi pomysł, zapełnić sobie wolny dzień siedzeniem w książkach. Małemu Misiowi przyszłoby to dużo łatwiej niż wielkim ludziom, którzy nie zmieściliby się nawet w najbardziej opasłej encyklopedii.” Fabler nie posiadał jednak żadnej książki. Wdrapał się na parapet, na którym znajdowała się jego świnka-skarbonka i przyłożył oko do dziurki. – Ho ho! Nazbierało się tego trochę!– skomentował zawartość dumny ze swojego zmysłu oszczędzania. – Miałem za to pojechać do Etiopii, ale skąd mam wiedzieć, co mnie tam czeka? Może jedzą tam Misie albo nie mówią po polsku? Na pewno ktoś już tam był i być może nawet napisał o tym książkę.

Fabler wyszukał w internecie książki o Afrycie. Szybko oczarował go świat wirtualnych księgarni, wydawnictw, biogramów reporterów, blogów o podróżowaniu. Przechodził ze strony do strony, całkiem jakby przechadzał się po niekończącym się labiryncie półek zapełnionych coraz to ciekawszymi egzemplarzami. Na jednej z nich wypatrzył ciemnozielony, gładki i połyskujący grzbiet. Wyobraził sobie, że staje na palcach, wyciąga łapkę i klik klik… wyskoczył komunikat „potwierdź zamówienie”. Miś potwierdził i w ten oto sposób stał się posiadaczem „Dzienników kołymskich” Jacka Hugo-Badera. Od tej pory zamawiał na potęgę. Zamawiał, potem siedział całymi dniami przy drzwiach w oczekiwaniu na listonosza, aby w końcu wsadzić pyszczek w nową książkę i ocierać się o jej pachnące nowością kartki.
– Zapach książek uzależnia bardziej niż kofeina! – powtarzał wszystkim znajomym. – Nie mogę się oderwać. Czytam i czytam, wchodzę w książki cały, ocieram się o literki, a one czasem jeszcze nawet farbują, uwierzycie?

Fabler wydał wszystkie oszczędności na książki. Kupował nie tylko w internetowych księgarniach, ale również w antykwariatach, na aukcjach, bezpośrednio od wydawnictw. Jak dotąd najbardziej spodobało mu się jedno – Wydawnictwo Czarne. Przeczytał w internecie, że należy do pani Małgorzaty, żony Andrzeja Stasiuka, jego ulubionego polskiego pisarza. Fabler, jako mężczyzna z pluszu i poliestru, preferuje mocną męską prozę. „Mury Hebronu” przeczytał jednym tchem, Hemingway’a dosłownie pożarł, jak na niedźwiedzia przystało. Hugo-Bader zniweczył jego miłość do Martyny Wojciechowskiej i Afryki, a Hrabal wywołał w nim bardzo silne powołanie do pracy przy składzie makulatury.

Fabler ma tylko jeden problem: formaty książek nie są przystosowane do małego czytelnika. Wszystko pięknie, ładnie. Książki pachną, prezentują się na półkach i wywołują dumę we właścicielu, gdy goście stwierdzają:
– Fabler, Fabler… Ty to się chyba wypisałeś z tej kultury masowej, bo same dobre książki gromadzisz. Nigdzie nie wychodzisz tylko w książki, w książki inwestujesz, potrzebne ci to?

Fabler zazwyczaj kwituje jednym słowem: – Potrzebne.

Mimo tej dumy, w fablerowym kąciku zaczyna brakować miejsca na nowe tomy. Dopuścił się Miś nawet heretyckiej myśli o wyprzedawaniu niektórych, mniej ulubionych egzemplarzy, ale ta pokusa na szczęście szybko rozpłynęła się w powietrzu. Głos rozsądku podpowiada mu jednak donośnie: Basta!

Fabler potrzebuje e-czytnika. Świnka mimo solidnego potrząsania odmówiła dalszej współpracy. „Nigdy nie uda mi się zgromadzić takiej kwoty. Czy to oznacza koniec czytania?” pomyślał Miś i ze smutku ukrył pyszczek w łapkach. Traf chciał, że przy codziennej, porannej prasówce natknął się na konkurs zorganizowany przez jego ulubione wydawnictwo. „Czarne” postanowiło obdarować jednego czytelnika czytnikiem, o ile ten dobrze uargumentuje swoją potrzebę. „Może kiedy przeczytają jakim jestem zapalonym czytelnikiem i zobaczą mój uśmiech, gdy siedzę wśród książek, przekonają się, że to ja powinienem dostać nagrodę” rozmyślał Fabler.

Oto jest i zdjęcie. Powodzenia Przyjacielu!

P.S. Link do konkursu: http://blog.ebookpoint.pl/wygraj-kindla-od-ebookpointa-z-ebookami-od-czarnego/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s