Fabler Bjorn i chlebek

Obrazek

Fabler Bjorn i chlebek

Fabler Bjorn czuje się czasem jak pasożyt. Bez słowa przyjął gościnę ludzi, którzy nawet nie zająknęli się o czynszu. Wynajem mieszkania w Krakowie kosztuje sporo, nawet jeśli chodzi tylko o kącik dla kilkucentymetrowego przedstawiciela misiowatych. Nie wyrywa się jednak Fabler do rozmów o pieniądzach, bo choć pracuje, nie zarabia kokosów. Kokosy za to czasem dodaje do dań, które wyczarowuje ku zaskoczeniu ludzi. Gdy dręczy go bezsenność lub nachodzi atak lunatykowania, idzie do kuchni i eksperymentuje. Czaruje, czaruje. Gdyby miał kapelusz, znajdowałby się w nim królik w śmietanie. Otwiera szafka za szafką w poszukiwaniu przypraw, aromatów, składników, które przy odrobinie miłości mogą połączyć się w dzieło sztuki i roztańczyć zmysły. Dziś ucieszył nas miś, oj ucieszył. Sesja zbliża się do studentów wielkimi krokami, oczy ma jak Buka – wielkie, okrągłe, wytrzeszczone. Czas goni, czasu nie ma na jedzenie. Fabler ulitował się nad robaczkami i upiekł.. chlebki. Nie wyobrazicie sobie, szanowni przyjaciele Misia, jak pachniało w całym domu. Drożdżami, oliwkami, mąką, ciepłem, przyjaźnią… Fabler zwykle mawia, że są dwa typu relacji międzyludzkich – na zakwasie i białe. Te pierwsze trwają nawet, gdy czasu na całonocne rozmowy brakuje, a odległość jest tak wielka, że nawet wędrowiec w siedmiomilowych butach złapałby zadyszkę.

Na zdjęciu Kasia, fablerowy friend:)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s